Bardzo dlugo we mnie się zbierało, i nie to żebym trzymała to w sobie, o nie, przy każdej okazji opowiadam znajomym o TYM.
A konkretnie:
w biurze mamy punkt odbioru przesyłek, biuro mieści się w osiedlu, na parterze, w ciągu handlowym - obok mam pralnie, sklep z bielizną, bank, fryzjera, aptekę, sklep itd.
Na 2 oknach wiszą plakaty o wymiarach 50x70 każdy!!! Przed witryną stoi "potykacz", na szybie nakleiłam numer lokalu ( zabawiłam się w wycinanki - z samoprzylepnego, oczojebnego papieru ) i .....???
I Pani dzisiaj oznajmiła ze musimy bardziej się "oznaczyć" .....
To Ja się pytam JAK??? Czy chodząc dookoła bloku, jak twierdzą Ci co nie mogli znaleźć ( ponoć ktoś chodził 9 razy a inny chodził godzinę ), nie patrzy się po witrynach tylko buja się w obłokach licząc na to, że wyskoczę z biura i powiem " Halo, to tutaj jest" - ale wiem że, nawet i to by nie pomogło, bo ....
Kilka osób stojąc metr od witryny ( PRZODEM do niej ) poszło dalej, szukać szczęścia chyba, a później pretensje że ciężko znaleźć.
Czy to takie czasy, kiedy gonimy do przodu nie zważając na nic, i tylko licząc na to, że ktoś nas zatrzyma i nakieruje ?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz