Dzisiaj byłam na wizycie u ginekologa.
Kiedy widzieliśmy się 3 miesiące temu, lekarz miał więcej nadziei i wiary niż Ja , teraz to Ja mam więcej wiary i nadziei niż On.
Cykl jak z podręcznika, śluz książkowy, owulacja odczuwalna, potwierdzona monitoringiem.
I jeden mały problem - brak ciąży.
Dlaczego?
Tarczyca - unormowana, co prawda skacze ale zawsze w granicach 1-2, no i tylko te 2 dniowe plamienia przed okresem - lekiem na tę przypadłość miała być luteina - nie zadziałała.
3 cykle z Clo i luteiną nie wniosły nic nowego, nie polepszyło się ale też się nie pogorszyło.
Koleżanka starała się 2 lata, bez pomocy lekarza ( jakkolwiek to zabrzmiało ;)), poszła na wizytę po tym czasie, dostała podstawowy zestaw badań, wszystko OK ale w wymazie bakterie -tabletki dla niej i męża i... już połowa ciąży za nią. Przypadek? Zbieg okoliczności?
Może, ale wolałam sprawdzić - u mnie jest jeszcze lepiej - ale to tylko się cieszyć.
Lekko sugerując lekarzowi (że też nie potrafię walić prosto z mostu) dostałam skierowanie na Testosteron i PRL z obciążeniem. Mąż natomiast musi się zadowolić sam - czyli ..... ulubione badanie mężczyzn do kubeczka - niestety nie refundowane - zastawiam się czemu nie, w czym kobiety są lepsze od mężczyzn? My kobiety - mamy, wydaje się, więcej badań i to 99% refundowanych, a mężczyźni - zdecydowanie mniej i muszą wyłożyć z własnej kieszeni za to jedne?Ot cała polityka zdrowotna i prorodzinna ( gdzie bezpłodność jest chorobą 21 wieku )
No nic, jak mus to mus, dzisiaj jest 16 dzień - po owu ani śladu, tzn chyba nie zawitała tym razem, albo przyszła po cichu niezauważalnie.
Z wynikami stawić się u lekarza, jeśli tutaj TEŻ będzie idealnie - to czeka mnie tylko jedna droga, ale nią nie pójdę, bo:
primo - nie stać mnie
duo - trafiłam jakiś czas temu na blog dziewczyny w moim wieku która za wszelką cenę chciała ( i ma ) mieć dziecko, porzuciła plany zawodowe; nowej pracy nie szukała, bo może akurat teraz test pokaże 2 kreski, ciągłe jeżdżenia do lekarzy, kilka inseminacji, kilka razy invitro, łzy, rozpacz itd. - podziwiam męża tej dziewczyny- dlatego nie chce tego robić mojemu mężowi. Może najmłodsi nie jesteśmy - ale po co marnować na łzy i rozpacz najlepsze lata swojego życia?
trio - moim największym wrogiem jest stres - ale póki co, nie mam na to wpływu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz