poniedziałek, 4 marca 2013

Fatalny przypadek samoochodowy

Na wstępie chcę przeprosić Pana któremu w piątek wieczorem zajechałam drogę, pewnie i tak tego nie przeczyta, ale może Ja poczuje się odrobinę lepiej.

No ale, no ale .... ale nie da się inaczej jeździć.

Wracając z zakupów musiałam, zamiast jak zwykle skręcić w lewo, skręcić w prawo i zawrócić dopiero pod wiaduktem, a dlaczego? Dlatego, ze od dziś jest remont, ale na pytanie dlaczego od piątku zamknięta jest połowa ulicy, zapewne nikt mnie nie odpowie. I właśnie zawracanie pod wiaduktem uznaje za nieudane, no bo skąd Ja mogłam wiedzieć, że 2 pasy na których jest strzałka w lewo, za 50 m przemienią się w 3 i akurat ten na którym byłam Ja - będzie tylko do jazdy na wprost? No i zajechałam Panu drogę, oczywiście zebrałam opieprz samochodowy, który wyrażał się donośnym trąbieniem w ilości: pierwszy - baaaardzo długie trąbienie, drugi - krótkie 2 razy - chyba znaczyła GŁU-PIA :)

Żeby nie było tak pięknie, następnego dnia jeden z moich pasażerów ( było ich tego felernego wieczoru sztuk 3 ) poskarżył się mężowi, że zmieniam pasy na ciągłych.
HE???? Że JA??? Nigdy w życiu - po prostu w niektórych miejscach są absurdalne oznakowania, jak np. ograniczenie prędkości do 50 km/h na 4 pasmowej drodze. Ciężko ma kierowca w tym kraju :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz